Wybierz język: Czeski Angielski Polski Słowacki

Ataxo / O nas / Aktualności i media /  Click fraud - doskonały zarobek dla prawników

Click fraud - doskonały zarobek dla prawników

Petr Dejm

"Nie będę płacił oszustom z Ameryki!" - oto na co natrafia nasz przedstawiciel handlowy po ostatniej sprawie Google z reklamodawcami. Media pełne są informacji o tym jak sąd w Arkansas uznał ugodę wysokości 90 milinów dolarów w sprawie "fałszywych kliknięć".

W każdej plotce tkwi ziarno prawdy, jak mówi przysłowie. Naturalnie istnieje coś, co nazywa się "click fraud", czyli "fałszywe klikanie". Nawiasem mówiąc, od ponad półtora roku stosunkowo efektywnie współpracujemy z Google nad wykrywaniem takich przypadków, i proszę nam wierzyć, Google traktuje ten problem bardzo poważnie. Gdy tylko zauważymy w kampaniach naszych klientów przykłady podobnych sytuacji, natychmiast zostają podjęte kroki w celu ich naprawy. Gdyby Google nie zajmował się tym problemem i nie próbował ograniczyć tego zjawiska, byłoby można porównać go do producentów samochodów, którzy chcieliby ukryć, że po przejechaniu 10 km ich samochodem odpadnie prawe przednie koło.

Dodatkowo Google, aby poprzeć dowodami te starania opublikowało raport sporządzony przez specjalistę Alexandra Tuzhilina (spoza firmy Google) o walce giganta z click fraud. Warto też wspomieć, że powstanie raportu było częścią umowy, którą Google zawarło z Lane's Gift's.

Natomiast prasa wie swoje, zarówno w Polsce jak i Czechach.

Nie szukając daleko, w lipcu portal Gazety Wyborczej grzmiał:

Firmy, które reklamują się w internecie, wyrzuciły w zeszłym roku w błoto 800 mln dol. - twierdzi firma badawcza Outsell.

Wirtualna Polska donosi cytując WirtualneMedia:

Około 14,1 proc. kliknięć na linki sponsorowane w wyszukiwarkach nie pochodzi od użytkowników, wynika z najnowszego raportu opracowanego przez Click Forensics. Wielkość ta oznacza wzrost tego zjawiska w porównaniu z odnotowanymi trzy miesiące wcześniej 13,7 procentami.

Wszyscy podpierają się statystykami dostarczanymi przez firmy, które posiadają bez porównania mniej danych na temat "click fraud" niż sam Google.

Wszelkie rekordy wiarygodności pobiła czeska prasa na łamach której czytamy:

Amerykańska spółka Google definitywnie przegrała proces w sprawie fałszywych kliknięć w linki reklamowe i będzie musiała zapłacić karę w wysokości 90 milionów dolarów (ok. 270 mln PLN). Wyrok wydał sąd w Ameryce w stanie Arkansas, który przyznał rację klientom i potwierdził powyższe oskarżenie.

Dla kontrastu Associated Press podaje m.in.:

An Arkansas judge Thursday approved a $90 million settlement between Google Inc. and advertisers who claimed the Internet search engine company improperly billed them for "clicks" that didn't lead to genuine customers seeking their products. Miller County Circuit Judge Joe Griffin called the settlement "fair, reasonable and adequate" and downplayed claims it hurt small advertisers.

By settling claims made in the plaintiffs' class-action lawsuit, Google will give advertising credits that are the equivalent of a $3.80 refund on every $1,000 spent in its advertising network during the past 4½ years. No one will receive cash except the lawyers, who will split $30 million.

Google nie przegrał zatem, lecz potwierdzono ugodę pozasądową w takim zakresie, w jakim sam Google uzgodnił z klientami. A sąd uznał ugodę za "sprawiedliwą, rozsądną i stosowną".

Każdy będzie w stanie sobie wyobrazić jak groźny jest wyrok 90 milionów dla firmy z rocznym obrotem ośmiu miliardów dolarów, jeśli przeliczy wszystko na niższe kwoty. Przeciętna wypłata w Polsce w roku 2005 wynosiła w przeliczeniu 2318,53 PLN. Proszę sobie wyobrazić, że rzeczywiście zarabiacie Państwo tę przeciętną stawkę i ktoś Was oskarża, iż 14-30% tych dochodów jest nielegalnych, ale aby uniknąć nieprzyjemności w sądzie, możecie zapłacić 26,08 PLN w ramach ugody pozasądowej.

Najmocniej przepraszam! Nie zapłacicie Państwo tej kwoty! Wasz pracodawca ma prawo żądać, abyście dla niego wykonali za darmo pracę o wartości 3.8 PLN za każde 1000 PLN, które Państwu zapłacił. W tym wypadku przy średniej pensji otrzymujecie Państwo godzinową stawkę 14,49 PLN, przy czym musicie pracować około 36 i pół minuty miesięcznie za darmo... Jednak do zapłacenia pozostanie Państwu (bo jak by mogło być inaczej) 8,69 PLN, tyle że prawnikom!!! Naprawdę, sięgniecie do kieszeni i zapłacicie, u panów prawników niczego nie da się odpracować.

Wilk się najadł (prawnicy mają swoje 30 milionów dolarów, czy jakieś 90 mln PLN) i owca została cała (Google pomimo "ofiary wdzięczności" dla prawników, nie musi nic płacić, co więcej, klienci nadal będą reklamować się, ponieważ muszą ponownie dać swoje ogłoszenie za te trzy dolary osiemdziesiąt, za każdych tysiąc wydanych dolarów, prawda? Zniżka na ogłoszenie reklamowe w wysokości 3.8 promila (w rzeczywistości owa "kara" nie jest niczym innym) – to się przecież opłaca! Czy nie jest to wystarczający dowód na to, że jedynym celem całego zamieszania był zarobek kancelarii prawniczych? Gdyby "click fraud" został udowodniony, czy kara nie byłaby znacznie większa?

Na na łamach Internet Standard zacytowano prawnika reprezentującego Lane's Gift and Collectibles, który wypowiada się na temat decyzji sądu:

To definitywnie najbardziej absurdalna ugoda, jaką kiedykolwiek widziały moje oczy. To wstyd, że sędzia ją uznał.

Jak widać pojemność kieszeni prawników jest większa niż 30 milionów dolarów.

Cała sprawa i rozważania te mogłyby być zatytułowane znacznie dosadniej: "jak amerykańscy prawnicy zarobili miliony (zapewne nie pierwszy i nie ostatni raz) na ludzkiej głupocie". Owa głupota nie polega naturalnie na reklamowaniu się na Google, lecz na przekonaniu, że amerykańscy prawnicy występują w Państwa interesie.

Pozdrawiamy,
Zespół Ataxo